Simpson Millar LLP
Cookies i polityka prywatnosci

Kontakt: 0800 634 1630



Wypadek w pracy? Nie chowaj głowy w piasek!

Dlaczego ryzyko wystąpienia wypadku w Wielkiej Brytanii jest większe wśród polskich pracowników niż u ich angielskich kolegów?

Czy to sprawa faktu, że Polacy są bardziej ryzykowni, mniej ostrożni lub bardziej akceptują ryzyko związane z wykonywanym zawodem? Oczywiście, że nie.

Obawiam się, że odpowiedź jest prostsza. Z mojego doświadczenia Polacy, przyjeżdżający do Wielkiej Brytanii są nastawieni na znalezienie stałej, bezpiecznej pracy, a w kryzysie, jakiego doświadczamy tu w Wielkiej Brytanii, są wykorzystywani.

Łatwiej przecież o pracę, która jest niebezpieczna albo o taką, której nikt nie chce wykonywać- tu zawsze są wolne miejsca. Często zdarza się, że w znalezieniu takiej pracy pośredniczą pozbawione skrupułów agencje albo gangi (niestety czasem tworzone przez Polaków). Agencje te nie przeprowadzają właściwego szkolenia, pozostawiając samych sobie niedoświadczonych pracowników, którzy nie mają pojęcia jak obsługiwać skomplikowane maszyny, jak odnaleźć się w środowisku pracy ale są zdesperowani do znalezienia pracy. Niestety pracownicy często przesadzają albo fabrykują dokumenty poświadczające, zdobyte przez nich kwalifikacje.

Ryzyko doznania urazu w pracy wzrasta jeszcze bardziej, gdy nie mają dostatecznej znajomości języka. Często szkolenie z Health & Safety (Zasad BHP) przeprowadzane jest tylko po angielsku, pomimo faktu, że większość pracowników stanowią Polacy.

Przyjrzyjmy się bliżej ostatniej sprawie dotyczącej Romana. Był on zatrudniuny jako kierowca na długich trasach dostarczając każdego tygodnia na terenie UK najróżniejsze rzeczy od części samochodów do jedzenia. Tego dnia Roman przyjechał do Doncaster aby dostarczyć drewno. Był tu już wcześniej. Magazyn, gdzie miał zrealizować zamówienie był własnością bardzo znanej dużej firmy w UK.

Kiedy przyjechał na miejsce, już przy bramie dało się zauważyć ostrzeżenia różne ostrzeżenia na przykład aby kierowcy pozostali w swoich samochodach podczas rozładunku ajki i o obowiązku chodzenia w ‘safety footwear’ (butach specjalnie przystosowanych do niebezpiecznych warunków).

Roman oczywiście mówił tylko po polsku. Załoga też o tym wiedziała. Mimo to, że dostawcami byli prawie sami polacy, nikt nie posilił się na wytłumaczenie im jakiego rodzaju niebezpieczeństw mogą się tu spodziewać.

Roman nadzorował proces rozładunku towaru, zgodnie z wytycznymi pracodawcy. Kiedy proces rozładunku się zakończył, Roman poszedł zamknąć tylne drzwi ale jadący obok kierowca wózka widłowego stracił chwilowo kontrole nad pojazdem i upuścił rozładowane drewno na stopy Romana. Powodując dość poważne obrażenia.

Właściciel magazynu twierdził że to wina Romana. Krytykował go za opuszczenie ciężarówki i brak butów ochronnych. Obrażenia Romana były tak poważne, że nie mógł kontynuować pracy przez dłuższy okres. W końcy zdecydował się zadzwonić do Simpson Millar do Polskiego Departamentu, gdzie dowiedział się w ojczystym języku jakie są jego prawa i że może starać się o odszkodowanie. W końcu, doszło do procesu sądowego, w którym udowodniliśmy że winą za wypadek, pomimo zarzucanych naszemu klientowi kłamstw i przygotowania wielu nieprawdziwych dowodów, powinno się obarczyć pracodawcę.  Doszło nawet do tego, że jeden z angielskich pracowników zeznał, iż informował Romana o wszystkich zagrożeniach po polsku! Jednak po chwili okazało się, że świadek nie umie powiedzieć ani jednego słowa po polsku!

Roman otrzymał £11,500.00 sumą odszkodowania przyznaną przez Sąd.

Ten przykład jak i wiele innych, które dzieją się każdego tygodnia z udziałem polskich i nie tylko obywateli ukazują nam jak duży jest to problem. Prowadzimy wiele spraw, gdzie Polacy upadają z niewłaściwie wykonanych rusztowań, pracują w chłodniach narażeni na liczne zagrożenia. Polacy są zagrożeni również w fabrykach, gdzie wpływ różnych substancji może okazać się bardzo szkodliwy nawet po kilku latach. Polacy byli pokryci bliznami z powodu kwasu, o działaniu którym nie wiedzieli a kótóry był stosowany w supermarketach do czyszczenia powierzchni.

Ten i inne przykłady to sprawy, które ostatnio prowadziliśmy i zakończyły się sukcesem.

Jednakże nie jest i nie może tak być. Angielski system prawny bierze pod uwagę trudności językowe i zwiększone z tym ryzyko z którym spotykają się migrujący pracownicy w tym Polacy.

Wielu Polaków, z którymi rozmawiamy niechętnie szukają pomocy prawnej po wypadku z obawy, że stracą pracę albo, że przełożeni będą badać sposób ich pracy za którą już im zapłacono.  Zazwyczaj obawiają się, gdy pracowali nielegalnie albo dostawali pieniądze do ręki, często są zastraszani przez przełożonych, że nie warto szukać pomocy prawnej albo że ich sprawa zakończy się porażką.

Muszę podkreślić, że Angielskie Sądy współczują i ze zrozumieniem podchodzą do ofiar wypadków. Są w pełni świadome, że pomiędzy pracodawcą a pracownikiem nie ma zasad fair.

W prawie angielskim definicja pracodawcy jest na tyle szeroka, żeby zawrzeć w niej niemal wszystkie stosunki w których chodzi o pracę. W Anglii pracodawcy są odpowiedzialni za pracownika i nie mogą przelać tej odpowiedzialności na nikogo innego. Sprawa Tasci-v-Pekalp rozstrzygana przed Sądem Apelacyjnym w Wielkiej Brytanii opisuje podobny stan faktyczny.

Ta sprawa dotyczy uchodźcy, który aby zdobyć pracę podkolorował swoje kwalifikacje jako stolarz. Po trzech tygodniach zdarzył się poważny wypadek, w którym stolarz doznał poważnych obrażeń gdy obsługiwał piłę tarczową. Sąd po wysłuchaniu faktów dotyczących sprawy podjął decyzję, że obowiązkiem pracodawcy było pełne przeszkolenie pracownika, cytuję: „w tej sprawie Powód, jest  uchodźcem ze wschodniej Europy. Każdy rozważny pracodawca powinien być świadomy, iż nie może opierać się tylko na przedstawionych mu przez pracownika dokumentach w szczególności dotyczących wcześniejszego doświadczenia oraz uzyskanego szkolenia. Osoba, o statusie uchodźcy jest zdesperowana i powie niemal wszystko aby zostać zatrudnionym i przetrwać w tym kraju… rozważny pracodawca powinien stawić czoła problemom i traktować takiego pracownika jako nowicjusza…rozpoczynając od gruntownego szkolenia aby wprowadzić go do miejsca pracy stwarzając bezpieczne warunki pracy, wtedy pracownik z pewnością używałby piły tarczowej właściwie”.

Ten wyrok jest bardzo czytelny. Pracodawcy mają obowiązek wobec pracowników by zapewnić im bezpieczne warunki pracy.

Od 2006 roku, otwierając Departament Polski, poświęcamy naszą uwagę Polakom, zatrudniając polskich prawników, który ściśle współpracują z angielskimi partnerami kancelarii Simpson Millar. Nasza Kancelaria – Simpson Millar ma ponad 100 letnią tradycję w rozwiązywaniu i reprezentowaniu osób prywatnych, pracowników często członków dużych związków zawodowych. Od 2006 roku uzyskaliśmy dla Polaków odszkodowania przekraczające sumę £2 milonów funtów, zarówno ofiar wypadków drogowych, wypadków w pracy jak i innych.

Jako Kancelaria jesteśmy regulowani prze Law Society oraz Solicitors Regulation Authority, Polacy, kórych reprezentujemy są chronieni przez prawo, odszkodowania im wypłacane bez żadnych potrąceń.

Proszę nie bądź niemą ofiarą wypadku w pracy. Nie bój się walczyć o swoje prawa, zadzwoń i to jak najszybciej…..

Pierwsza porada w każdej sprawie jest bezpłatna.

Adrian Fawden, Simpson Millar LLP

Departament Polski tel: 0800 634 1630